Ten kto miał do czynienia z ciężarami
„Ten, kto miał do czynienia z ciężarami orientuje się, że odważnik pudowy jest dosyć solidnym ciężarem nawet dla młodego człowieka. A oto 75letni... Nie, słowo „starzec" jakoś nie pasuje do sylwetki profesora. Co on wyprawia „... osiem, dziewięć, dziesięć...". Każdy z nas może wyobrazić sobie, co to za wiek. My cieszymy się, kiedy nasi staruszkowie przynajmniej trzymają się na nogach. A jeżeli jeszcze do sklepu chodzą i wnuków doglądają — to już jest szczytem marzeń. „.... czternaście, piętnaście, szesnaście..." Czyżby dociągnął do dwudziestu Nie zmęczony staruszek! Zaczynam się już niepokoić. Niejedno przecież może zdarzyć się w tym wieku! „... dwadzieścia, dwadzieścia jeden..."
—Panie profesorze, wystarczy!
—Widzę, iż pan się boi, że zaraz tu upadnę i umrę. Proszę się nie obawiać, ja się nie przemęczam. Ciężar podnoszę bez trudu. Żadnych wysiłków ponad miarę. ...dwadzieścia cztery, dwadzieścia pięć! Wystarczy! A teraz, proszę sprawdzić mój puls.
Ile 104 uderzenia na minutę Niepotrzebnie pan się niepokoił! Zupełnie normalny wysiłek.
Wszystko to jest może i ciekawe — powie uważny Czytelnik — ale czy prawidłowo postępuje autor, jeżeli na samym początku książki, która jest napisana po to, by pomóc przeciętnemu mężczyźnie średniego i starszego pokolenia zachować dobre zdrowie, opowiada o wyjątkowym człowieku i jeszcze, prawdopodobnie, będzie apelował do wszystkich, żeby upodabniali się do tego wyczynowca“(8)